NASZE MAGAZYNY:
Najnowszy numer:

Zapoznaj się z zawartością
najnowszego numeru magazynu
EuroParking 1/2018
Prenumerata
Aktualności
Archiwum czasopism
Realne koszty podziemnych parkingów

fot.Polska Organizacja Branży Parkingowej
Co jakiś czas pojawia się w Polsce dyskusja na temat ilości dostępnych miejsc parkingowych. Jedni uważają, że ogólnodostępny, bezpłatny parking, położony maksymalnie w odległości 100 metrów od celu, to święte prawo każdego kierowcy. Inni zaś są zdania, że miasto jest dla pieszych, ewentualnie użytkowników transportu publicznego, a prywatne samochody należałoby z niego wyrzucić, a przynajmniej ograniczyć ich ruch do minimum.

O konflikcie pomiędzy tymi poglądami powiedziano i napisano już sporo. Również na łamach Europarkig Polska. Warto się jednak skupić na nieco innym punkcie widzenia. Często bowiem gdy dochodzi do starcia pomiędzy wymienionymi powyżej poglądami, pojawiają się też pomysły, które mają za zadanie pogodzić obie strony. Najczęściej pojawiającym się jest pomysł budowy w największych miastach parkingów podziemnych. Mogłoby się wydawać, że nie ma nic prostszego niż zbudować taki parking. No bo w końcu ile to może kosztować...

Ile to kosztuje

Nie ma jeszcze póki co zbyt wielu polskich badań, które pokazywałyby jak kształtują się koszty 1 miejsca parkingowego np. w garażu podziemnym. Tutaj jednak w sukurs przychodzi nam jeden z największych autorytetów transportowych na świecie, a mianowicie profesor University of California Donald Shoup. Jedną ze swoich prac poświęcił on bowiem temu jak budowa parkingu wpływa na koszt budynku mieszkalnego, biura lub centrum handlowego. Znalazły się tam niezwykle interesujące dane dotyczące kosztów podziemnych miejsc parkingowych.

Z przeprowadzonych przez Shoupa analiz wynika, że budowa parkingu podziemnego (przy zakładanych przez amerykańskie prawo minimach parkingowych) zwiększa koszt inwestycji biurowej nawet o 78%, a centrum handlowego nawet o 93%. Tak więc koszt parkingu potrafi niemalże podwoić koszty całej inwestycji. Dzieje się tak oczywiście dlatego, że koszt jednego miejsca jest bardzo wysoki. Według danych profesora Shoupa, wynosi on w Ameryce średnio 34 000 dolarów czyli ok. 116 000 złotych za miejsce. Ktoś mógłby teraz powiedzieć, że cena ta jest zawyżona i żaden parking, kupowany np. wraz z mieszkaniem tyle nie kosztuje. Wystarczy jednak porozmawiać z dowolnym deweloperem, żeby dowiedzieć się, że przestrzeń parkingowa wcale nie jest aż o tyle tańsza od przestrzeni mieszkalnej. Kosztuje tyle, ile ludzie są skłonni zapłacić, a nadwyżkę wlicza się po prostu w inne koszty.

Tanie auto, droga przestrzeń

We wspomnianej pracy Donald Shoup podaje również średnią cenę samochodu poruszającego się po amerykańskich drogach. Wyniosła ona około 5 200 dolarów, czyli jakieś 17 700 złotych. Czy kupując samochód mam więc prawo oczekiwać, że z publicznych pieniędzy powstanie warte wielokrotnie więcej miejsce parkingowe, na którym będę mógł go trzymać? Można by to przyrównać do oczekiwania, żeby miasto zafundowało nam mieszkanie, bo przecież kupiliśmy już sobie meble. Nikt jednak takich argumentów nie podnosi i to pomimo, że mieszkanie jest ludziom bardziej niezbędne do życia niż garaż. Kwotę, której za przywilej parkowania nie zapłaci kierowca, pokryć musi ktoś inny. Dlatego też warto głośno mówić o realnych kosztach budowy podziemnych parkingów. Może wtedy łatwiej będzie przekonać właścicieli samochodów do partycypowania w nich.

Parkingi podziemne? Tak, ale...

Tak dla jasności, parking podziemny to naprawdę jest dobre rozwiązanie. Faktycznie pozwala ono jakby pogodzić wodę z ogniem. Miejsca parkingowe są, a jednocześnie ulice i chodniki są wolne od aut, nie blokują przejść, nie niszczą zieleni. Jest to jednak rozwiązanie, które kosztuje niemałe pieniądze i w związku z tym osoby z niego korzystające powinny również za to płacić. Inaczej nigdy nie uda się uwolnić ulic od parkujących samochodów, bo na darmowe parkingi zawsze będzie popyt przewyższający podaż. “Czy gdyby pizza była za darmo to kiedykolwiek byłoby dosyć pizzy?” pyta przewrotnie w swoim tekście Donald Shoup.

Realia są takie, że przyzwyczajone do darmowego parkowania społeczeństwo reaguje alergicznie na wszelkie próby wprowadzania lub podwyższania opłat. Na początku marca przez lokalne media w Małopolsce przetoczyła się fala oburzenia na Galerię Krakowską. Otóż centrum handlowe, zlokalizowane przy dworcu kolejowym, ograniczyło czas darmowego parkowania z 60 do 15 minut. Gazety cytowały wściekłych pasażerów, taksówkarzy, zwracały się do PKP z prośbą o komentarz. Według cennika koszt 2 godzin parkowania w Galerii to... 2 złote, czyli znacznie mniej niż w strefie płatnego parkowania.

Jędrzej Puzyński
Polska Organizacja Branży Parkingowej
admin | dodano 2018-03-16
TAGI: magazyn EuroParking Polska | parking | parkowanie | Polska Organizacja Branży Parkingowej